Boję się w cokolwiek angażować. Mam jakiś dziwny lęk przed niepowodzeniem, a ciągle wydaje mi się, że wszystko, za co się zabiorę właśnie się nim zakończy. Z tego względu nie rozpoczynam niczego, czekam na to, co przyniesie los. Zazwyczaj nie jest łaskawy i nie przynosi nic. Nie dziwi mnie to prawdę mówiąc. Liczę na to, że kiedyś ktoś wyciągnie do mnie pierwszy rękę i "nauczy" mnie innego zachowania i niechowania się w ten dziwny pancerz, w którym wiecznie siedzę, albo samej mi to wyjdzie..Trudno stwierdzić. Zobaczymy.
niedziela, 23 grudnia 2012
In the land of Gods and Monsters, I was an angel, looking to get fucked hard
Masz parę alternatyw. Rozmyślasz, którą wybrać, która jest najbardziej odpowiednia. W końcu podejmujesz decyzję, mając nadzieję, że był to prawidłowy wybór. Ciągle masz świadomość, że to mógł być błąd, który może teraz słono kosztować i nagle okazuje się, że faktycznie to nie było to. Zdajesz sobie sprawę, że spisałeś na straty wszystko, co nawet w najmniejszym stopniu było powiązane z innymi możliwościami. Poświęcając niezwykle istotne uczucia, sprawy, osoby, na rzecz tego jednego. Jednej perspektywy, która wydawała się być tą właściwą. Tą, której nie będziesz żałować.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz