niedziela, 2 grudnia 2012

And I won't cry myself to sleep, like a sucker

Niektóre wydarzenia z okresu dorastania, a szczególnie z dzieciństwa mają duży wpływ na kształtowanie się osobowości młodego człowieka. Przez to często osoba z większym bagażem doświadczeń wyróżnia się od swoich rówieśników dojrzałością i zupełnie innym światopoglądem. Oczywiście, zdarza się tak, że mniej odporne osoby, albo takie, które miały wyjątkowo niekorzystną sytuację, są później na tyle "inne", że nie dają sobie rady w społeczeństwie, a w przyszłym, dorosłym życiu są spore szanse na to, że większość z wydarzeń, które nie powinny mieć miejsca w ich dzieciństwie, będą się zwyczajnie powtarzać, bo mimo tego, że ta osoba wie o tym,że jest to złe to pewne nawyki zostają i mimowolnie się nimi kieruje. 

Osoby, które wiele przeszły, są moim zdaniem bardziej wiarygodne, rozsądne i dojrzałe. Możliwe, że się mylę, jednak zazwyczaj tak jest. Na pierwszy rzut oka sprawiają pozory najbardziej przeciętnych ludzi, nie wyróżniają się jakoś szczególnie, a w gdzieś głęboko w środku żyją tym wszystkim. 


Takie wydarzenia na maxa weryfikują ludzi. Jeszcze jest jedna ważna kwestia...Wiem z autopsji, że nie jest łatwo być nieco "innym" pod tym względem, ale to też nie jest powód, żeby się z tym nie wiadomo jak obnosić i trąbić o swoim przeogromnym nieszczęściu na lewo i prawo. Chociaż zauważyłam, że głownie osoby, którym wydaje się, że mają najgorzej na świecie i w ogóle czas umierać, aż za bardzo to przeżywają. Irytują mnie takie osoby..."BO TATUŚ ROZWODZI SIĘ Z MAMUSIĄ" no okej, ja rozumiem, że to nie jest ani łatwe ani przyjemne, ale niestety dotyczy większości społeczeństwa, a nawet jeżeli jest to najgorsze, co w czyimś życiu się wydarzyło do tej pory, to gwarantuję, iż jest to dopiero początek nieciekawych wydarzeń, a mnóstwo ludzi ma znacznie gorzej... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz