niedziela, 18 listopada 2012

I'm sitting in my room with a needle in my hand

Mam ochotę dzisiaj znowu wspomnieć o manipulowaniu i wykorzystywaniu ludzkich słabości w pokrętnych celach. Ostatnie dni, a szczególnie piątek, który utkwi mi w pamięci na długo, po raz kolejny skłaniają mnie do refleksji - nie wiem jak można, do jasnej cholery, być takim hipokrytą jakim udowodnił, że jest pewien człowiek. Jest to NIEZROZUMIAŁE, na szczęście nie tylko dla mnie.
Trochę dziwne jest to, że ktoś, kto ponoć z miłości spędza swój wolny czas z osobą, która tego ewidentnie potrzebuje, jest w stanie wykorzystać fakt, iż przez chorobę osoba ta jest jak małe dziecko i można jej wmówić po prostu wszystko, nastawia ją przeciwko własnemu dziecku. Nie wiem dlaczego, nie wiem w jakim celu, ale jest to jednym słowem co najmniej chore. Chociaż..można już pominąć ten "mało istotny" fakt, jeśli weźmie się pod uwagę to, że człowiek ten nie interesuje się własnym dzieckiem, na prawdę Nieważne, że ma 8 lat, że przeklina, lata po podwórku do 22, w szkole notorycznie wszczyna bójki, je rękami..to przecież jest bez znaczenia, bo chłopiec ma matkę, więc po co on ma się nim zajmować? Lepiej wpieprzać się w wychowanie nieswojego, ba ! odchowanego już prawie dorosłego człowieka. Tak jest łatwiej, prawda? Zabronić wszystkiego, dodać 10 razy więcej obowiązków, wyżyć się. Każdy  ojczym przecież mówi do dziecka, że "jest popierdolone", jest to normalne, czyż nie?








Podirytowałam się..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz