Zastanawiam się czy robić jakiekolwiek postanowienia noworoczne. Nie wiem, czy ma to sens, ponieważ zazwyczaj po niedługim czasie rezygnuję. Może wynika to w braku motywacji albo samozaparcia. A może daję sobie spokój, bo wiem, że to i tak nic nie zmieni. Mam chore ambicje, żeby sobie coś postanowić, tylko, że moje zakładanie z góry, że i tak mi się odwidzi wszystko psuje. Dziwne, że doskonale zdaję sobie z tego sprawę, a i tak nie ma to wpływu na to co robię. Głownie zastanawiam się jak ustabilizować całą sytuację. Nie wiem od czego należy zacząć, bo wszystko za co się zabierałam na początku, nie powodziło się do tej pory. Zacząć od końca?Strasznie się stresuję jutrzejszym powrotem do szkoły. To dosyć dziwne, gdyż zwykle zostaję w niej do późna z własnej woli. Od zawsze tak miałam, że bałam się pierwszego dnia, po dłużej nieobecności, mimo, iż zwykle i tak okazywał się luźny i przyjemny. Prawdę mówiąc, nawet nie wiem czego tak naprawdę się obawiam. Wmawiam sobie na siłę, że się cieszę, że zobaczę znajomych, nie będę siedzieć w domu, a gdzieś w środku zżera mnie lęk przed czymś, czego nie potrafię określić. Oby się to zmieniło, wraz z przekroczeniem progu szkolnych drzwi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz